Planowanie posiłków
Budżet | Gotowanie

Planowanie posiłków

19 stycznia 2018

Nikt chyba nie ma wątpliwości, że najwięcej pieniędzy wydaje się na jedzenie. Szczególnie wtedy, kiedy kompletnie nad nim nie panujemy i nagle budzimy się z myślą: „Kurcze, już 16! Pora na obiad, a ja nic nie mam w lodówce.” lub co gorsze, jeżeli lodówka jest zapełniona po brzegi, a za cholerę nie da się z tego przygotować spójnego posiłku. Z pomocą przychodzi nam wtedy planowanie posiłków (tygodniowe menu:) Co prawda nazwa w moim przypadku jest trochę nietrafiona, bo rozpiskę robię tylko na 6 dni, ale o tym za chwilę.
Na początku powiem Ci dlaczego to robię. Otóż do niedawna w moim domu marnowało się sporo jedzenia, które było kupione w sklepie na głodniaka, a my i tak kończyliśmy z telefonem w ręce, dzwoniąc po pizzę lub w samochodzie jadąc do restauracji. Jak to się skończyło dla portfela i zdrowia chyba nie muszę Ci mówić.
Moje podejście do tego tematu zmienił remont mieszkania, kiedy byłam w ciąży. A w sumie konsekwencje tego remontu, czyli przeprowadzka do babci. To dopiero u niej odkryłam jacy jesteśmy nieudolni w temacie oszczędzania i jak wiele możemy się jeszcze nauczyć. Otóż moja babcia nie wyrzuca jedzenia w ogóle. A to dlaczego? Bo u niej nic się nie marnuje, a smaczne danie potrafi wyczarować niemal ze wszystkiego. Będąc u niej tydzień nauczyłam się jak to robić i dowiedziałam, że planowanie posiłków to nie moda dzisiejszych czasów. Co mądrzejsi robili to już za komuny, kiedy w sklepach nic nie było, a do garnka trzeba było coś włożyć. Oczywiście czasy się zmieniły, teraz w marketach jest produktów do wyboru do koloru. Zmieniło się też nasze podejście do przepisów i zdrowia. Jednak założenia oszczędzania zostały takie same.

Teraz nauczę Cię tego, czego nauczyła mnie babcia 🙂

Zacznijmy jednak od podstaw, czyli od założeń ekonomkowego menu. Przede wszystkim ma być:
– zdrowo,
– smacznie,
– tanio.

Dodatkowo w diecie ma nie być zbyt dużo mięsa (nie przepadamy za nim), produktów pochodzenia zwierzęcego (ktoś z nas ma problem z cholesterolem) i przepisy muszą być szybkie do przygotowania lub ekonomiczne (jak mam stać długo przy garach to chcę mieć możliwość późniejszego zamrożenia, bądź zawekowania jedzenia, aby móc wykorzystać je na parę razy).

Zasady planowania tygodniowego menu:

1. Planuję pięć posiłków: śniadanie (+napój), drugie śniadanie (przekąska i/lub owoc), lunch (sałatka lub zupa), obiad i kolacja.

2. Planować menu zaczynam w piątek na kolejny tydzień. Łatwiej mi idzie wtedy z zakupami. Nie dosyć, że przez weekend będę miała do dyspozycji mięśnie swojego domowego macho, to np. w poniedziałek większość rzeczy w sklepach nie tryska świeżością.

3. Uzupełnianie zaczynam od obiadów, ponieważ to one są najbardziej czasochłonne i wymagają najwięcej składników.

4. Staram się w tygodniu ugotować minimum jedną zupę, którą jemy parę razy (resztę wekuję).

5. Często obiad z jednego dnia jest podstawą do drugiego śniadania następnego dnia.

6. Dodatki do kanapek staram się zużywać zarówno na śniadania, jak i na kolacje (tylko w różne dni).

7. Osobiście nie lubię eksperymentować w kuchni (średni mi to wychodzi i pochłania sporo czasu), dlatego staram się nie wprowadzać więcej niż jednej nowość w miesiącu.

8. Jak skończę planować menu wszystkie niezbędne składniki wrzucam do listy zakupowej i idę do kuchni wyrzucać z niej rzeczy, które mam na stanie.

Dzięki takiemu przygotowaniu menu mamy urozmaicony i zbilansowany jadłospis, a dodatkowo oszczędzamy czas, pieniądze oraz gaz i wodę.

PS. Jeszcze jedna rada na koniec. Aby w pośpiechu nie zamawiać jakiegoś syfu telefonicznie miej zawsze pod ręką coś gotowego (zamrożonego lub zawekowanego) albo składniki na bardzo proste i bardzo szybkie danie (u nas to spaghetti z pomidorami).
PS.2. Jeżeli zaciekawiło Cię moje planowanie, to daj znać, a udostępnię Ci mój plik i przygotuję instrukcję krok po kroku jak uzupełnić przygotowany przeze mnie arkusz 🙂